2012-06-02

Ciasto daktylowo-kawowe Pani Loftus



Dziś przepis na ciasto żony jednego z najbardziej znanych fotografów jedzenia, Davida Loftusa.
Potrafię na pierwszy rzut oka rozpoznać książkę, do której przygotował zdjęcia. Mała głębia ostrości to jego znak rozpoznawczy.
Był pewnie jednym z pierwszych fotografów jedzenia, który przełamał trend na "wszystko ostre do granic możliwości". To między innymi dzięki niemu skończyła się era zdjęć rodem z niemieckich gazet z lat 80-tych.
Niedawno ukazała się książka Davida Loftusa, w której prezentuje 80 ulubionych dań, w większości pochodzących od szefów kuchni i celebrytów, z którymi współpracował.
Ja nazywam go czasem nadwornym fotografem Jamiego Olivera.





To ciasto... Cóż. Wyjęłam z piekarnika, stygło na blacie. Skubałam je, kiedy było ciepłe. 
Potem zmorzył mnie sen. Dryfowałam w poprzednim świecie, śniłam o filiżance espresso.
Kiedy ostygło na dobre, pokroiłam je na grube plastry i zjadłam z musem ze świeżych truskawek.
Wspaniałe. 
Intensywne, ciężkie. Może nieodpowiednie na lato, ale kto by się tym przejmował?


Ciasto daktylowo-kawowe Pani Loftus

2 łyżki masła
2 łyżki cukru
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego (zastąpiłam skórką cytrynową)
1 jajko

250 g daktyli, wypestkowanych i pokrojonych
1 łyżeczka sody
250 ml mocnego espresso (to nie może być kawa rozpuszczalna albo kawowa lura ;)

150 g mąki pszennej (użyłam 200 g, bo ciasto wydawało mi się zbyt rzadkie)

ok. 100 g orzechów pecan (nie miałam, dodałam 50 g pestek słonecznika)

Daktyle posypać sodą, zalać kawą i odstawić.
Masło utrzeć z cukrem i wanilią, dodać jajko. Następnie miksując stopniowo wsypać mąkę, wlać daktyle z kawą.
Formę keksową (mała ok. 20x10 cm) wyłożyć papierem do pieczenia.
Przelać ciasto.

Piekarnik nagrzać do 180 st C.
Wstawić ciasto, piec ok. 60 min.

Smacznego!

2012-06-01

Mini ciasto z truskawkami


Ciasta w wersji mini, w małych keksówkach albo tortownicach jak na kinderball.
Tak małe, że nim ktoś zapyta: jakie jest dziś ciasto, nie ma po nim śladu.
I można upiec następne.


Mini ciasto z truskawkami

120 g miękkiego masła
100 g drobnego cukru
2 jajka
220 g mąki pszennej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
80 ml mleka

300-400 g truskawek, umytych, bez szypułek

Masło utrzeć z cukrem na gładką masę. W trakcie ucierania dodawać po jednym jajku. Potem wlewać stopnio mleko.
Na końcu wsypać mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia.
Okrągłą formę o średnicy 18-20 cm posmarować masłem, posypać tartą bułką.
Wlać do niej ciasto, wygładzić wierzch, ułożyć na nim truskawki.
Posypać cukrem.
Wstawić do piekarnika nagrzanego do 190 st C i piec ok. 40-50 minut.
Po upieczeniu i ostudzeniu posypać cukrem pudrem.
Smacznego!




2012-05-27

Moja Warszawa: Kawiarnia Relaks



No dobra, przyznam się Wam do czegoś.
Kiedy pisałam post o ulubionych warszawskich kawiarniach, jedno miejsce postanowiłam zostawić dla siebie. Tak jak czasem zostawia się przepis po prababci, wykaligrafowany starannie na pożółkłej kartce z wystrzępionymi rogami.
Ale w komentarzach i mailach tyle osób napisało mi: "Polecam", iż uznałam, że nie ma sensu pomijać tego miejsca milczeniem.
Siedzę właśnie na drewnianym parapecie - zjadłam brownie z truskawkami, wypiłam małe cappuccino i dopijam lemoniadę z limonką.
Patrzę na młodą parę z niemowlakiem, który ma pewnie z miesiąc. Tata owinął go w chustę i tuli, może chcąc go uśpić.
Przy stoliku obok kobieta o rudych włosach, okutana w gruby sweter w jelenie (choć temperatura dochodzi do 23 stopni - dlaczego jej zimno?) gra w szachy z facetem, popijającym colę.
Dziewczyna w okularach, ze słuchawkami na uszach, pracuje na komputerze marki Toshiba.
Kobieta w ciąży czyta gazetę.
Za oknem, na ławce, piękny mężczyzna, piękna skośnooka kobieta i ich piękne niemowlę w spacerówce.








Tak, jedzenie tu jest paskudne.
Ale kawa nie do pobicia.
I atmosfera.
To miejsce pokazał mi ktoś bliski.
Cieszyłam się tu. Płakałam. Śmiałam. Pracowałam. Popełniałam błędy. Próbowałam naprawiać błędy.
Lubię tu przychodzić.
Nie będę rozwodzić się ani nad kawą, o której wiedzą tu wszystko. Ani nad kartonowymi (słynnymi już) croissantami. Jedni to miejsce kupują, inni mówią: beznadziejne.
Jeśli przyjdzie Wam kiedyś wpaść na Mokotów, sprawdźcie sami.

Namiary:


Puławska 48 (wejscie od ul. Dąbrowskiego), 
02-559 Warszawa, Poland 

Relaks na Facebooku


2012-05-25

Moja Warszawa: Bułkę przez Bibułkę



Kiedyś mieszkałam w dzielnicach-sypialniach. Rzadko jadłam śniadania w mieście.
Pamiętam, kiedy pierwszy raz po spotkaniu o 10 rano wylądowałam w kawiarni w Centrum, gdzie nad pitą z hummusem przyglądałam się miastu za oknem, które tak bardzo się zmieniło w ostatnich latach. Ludziom, którzy podjeżdżali rowerami na poranną kawę.
Wolnym strzelcom, którzy pracowali na laptopach przy stolikach wystawionych na ulicy.
To był dzień, w którym poczułam naprawdę, że Warszawa jest europejska. 
Lubię Berlin wschodni za jego atmosferę niczym nieskrępowanej wolności. 
Wiedeń za kawiarnie z kelnerem w muszce. 
Londyn za wystawy z babeczkami w kolorach tęczy. 
Amsterdam za zagracone lokale w stylu retro.
A Warszawę za wrażenie, że wszystko jeszcze przed nami.


Kawiarnie o poranku lubię najbardziej. Nie kuszą mnie tak kolacje w restauracjach, obiady w lokalnych ogródkach, jak kawa pita rano, czas na zebranie myśli, drożdżówka z malinami i chłodna lemoniada.
Są w życiu chwile, kiedy bardziej chce się posiedzieć tam z kimś.
I są takie, kiedy lepiej siedzieć samemu.
Wszystkie nowe miejsca witam z radością i ciekawością. A radość jest podwójna, kiedy okazuje się, że to, co zamówiłam, jest dobre, a w kawiarni jest ruch, co wróży jej dłuższe istnienie.


Do Bułki przez Bibułkę trafiłam tuż po jej otwarciu. Ucieszyłam się, że jest blisko mojego domu i że będę mogła przyjść do niej na piechotę.
To, co mnie urzekło na samym początku, to życzliwość jej pracowników. Chyba w żadnym innym miejscu w Warszawie nie jest tak miło. Atmosferę tworzą ludzie, nie tylko dania i wnętrza.
Poprzednio w miejscu kafejki było Monpero - drogie i zimne. Byłam tam zaledwie kilka razy. Było pusto, więc czuło się, że jego dni są policzone. I tak też się stało.
Właściciele Bułkę przez Bibułkę postawili na wspólny stół, błękitne krzesła, kwiatki na stolikach.
Na kanapki, sałatki i gorącą (!) kawę.
Ja najczęściej zamawiam Sen Nocy Letniej - ciepłą ciabattę z camembertem, serem gorgonzola, karmelizowaną gruszką i mini-sałatką coleslaw (15,90 zł). Dla mnie jest to tak duże danie, że spokojnie wystarcza mi za obiad.
Lubię ich Lemoniadę z cytryną i listkami mięty (5 zł).
Moja córka szaleje za makaronikami (3 zł).
Na miejscu jest bezprzewodowy internet, więc można przyjść z komputerem i popracować. Nikt nie wygania i nie pogania słynnym: Podać coś jeszcze?
Polecam :)

Bułkę przez Bibułkę
Puławska 24
Warszawa
otwarte: 8-20
Strona Bułkę przez Bibułkę na Facebooku

A nad nami samoloty...

Ciabatta z pastą tuńczykową, sałatą i suszonymi pomidorami


Bajgel z omletem, pomidorem i rukolą

...i lemoniada, ulubiona


2012-05-21

Bułki cynamonowo-cukrowe


Dookoła mojego domu jak grzyby po deszczu pojawiają się nowe kawiarenki. Znikają stare sklepy z farbami, zakłady fryzjerskie oferujące trwałą ondulację i hydroloki, "RTV AGD Radio Naprawa".
Adaptowane do nowej rzeczywistości, gdzie nie trzeba wiele, by było fajnie.
Ale...
Gdzie nie pójdę, widzę te same kartonowe croissanty i okulary rodzynkowe. 
Nie lubię.
Wolę puszyste, wyrośnięte bułki z cynamonowo-cukrową skorupką, ale takie, jak lubię, umiem zrobić sama. Więc robię. I zjadam ich więcej niż powinnam.



Bułki cynamonowo-cukrowe
Na podst. "Bread Revolution" D. Glendinning, P. Ryan

450 g mąki pszennej
5 g soli morskiej
50 g cukru
50 g miękkiego masła
10 g świeżych drożdży
90 ml wody
140 ml mleka
1 jajko

120 g miękkiego trzcinowego cukru 
10 g cynamonu
do posmarowania: jajko wymieszane z łyżką wody

W misce wymieszać mąkę, sól, biały cukier.
Połączyć z masłem.
Drożdże pokruszyć do miseczki, wlać 1/2 szklanki letniej wody, dodać do mąki. Dodać jajko i zagnieść gładkie ciasto (można to zrobić także przy pomocy miksera).
Zagniatać przez ok. 10 minut, następnie przełożyć do miski posmarowanej olejem roślinnym, przykryć ściereczką. Odstawić na 60 minut w temp. pokojowej.
Następnie na blacie oprószonym mąką rozwałkować ciasto na prostokąt 40x30 cm.
Posypać cukrem trzcinowym i cynamonem. Zwinąć wzdłuż dluższego boku w rulon.
Pokroić na plastry szerokości 2,5 cm.
Układać je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia zostawiając pomiędzy nimi 5 cm odstępy.
Odstawić do wyrośnięcia na 60 min, przykrywając uprzednio ściereczką.
Piekarnik nagrzać do 190 st C.
Wyrośnięte bułki posmarować jajkiem, wstawić do piekarnika i piec ok. 15 minut.

Smacznego!